Złoty deszcz – jej pierwszy raz

Wiedziała że ten dzień będzie dla niej wyjątkowy. Nie wiedziała czy pozytywnie czy nie… ale tego dnia wraz ze swym ukochanym miała przekroczyć kolejną granicę. Pissing. Złoty deszcz. Największe miłosne poniżenie o jakim w ogóle mogła pomyśleć. Jej mężczyzna dziś nasika na nią. Zawiezie ją do lasu, założy obrożę, każe się rozebrać. Będzie musiała uklęknąć. I wtedy to się stanie.. Potem, nic już nie będzie takie samo.

Wszystko stało się tak szybko. Cały dzień minął jak jedna chwila.. i już tam była.pissingKlęczała nago w środku lasu. Z opaską na oczach i z rękami skutymi z tyłu kajdankami. Spytał ją, czy jest gotowa. W głębi wciąż sama nie wiedziała. Nie wiedziała do czego ją.. ich to doprowadzi. Raz przekroczona granica nie daje powrotu.. czy nie posuną się o ten jeden krok za daleko? Czy ich relacja to przetrwa? Nadal nie wiedziała, ale..

– Tak, Panie.

I poczuła to. Ciepły strumień wlewający się na jej twarz. I ten zapach… tego bała się najbardziej, że poczuje obrzydzenie i że to wszystko zepsuje. Ale ten zapach.. odurzył ją. Pomyślała, że to jak pierwsze picie alkoholu.. na początku jak uderzenie do głowy… potem uniesienie, niesamowite uniesienie… narkotyczny haj.

Złoty deszcz spływał jej po twarzy, rozlewając się miarowo na całe ciało.

– Rozchyl wargi.

Wypełniła polecenie, tym razem bez chwili wahania. Teraz jej doświadczenie nabrało dodatkowego wymiaru, dodatkowej realności. Doświadczenie największego możliwego upokorzenia stało się jeszcze bardziej rzeczywiste i jeszcze pełniejsze.

– Jak Ci się podobało, suczko?

– Było cudownie, Panie.

– Jak Ci smakowało?

– Cudownie, Panie, jak boski nektar.

– Otwórz teraz usta i wysuń język.

Posłusznie wypełniła polecenie. Poczuła, jak napluł jej w usta.

– Połknij.

Posłusznie wypełniła polecenie.

– Jak teraz Ci smakowało?

– Cudownie, Panie.

Poczuła, jak napluł jej w twarz. Jeszcze kilka razy. Cierpliwie klęczała i czekała, aż powie jej, że to koniec, że idą do domu. Choć nie wiedziała, czy będą od razu iść do domu.. Była oszołomiona jak po narkotykach i nieziemsko podniecona. Może będzie chciał teraz wziąć ją, jej usta..?

Przez kilka minut nic się nie działo, wiedziała jednak, że ma nic nie robić, a cierpliwie klęczeć i czekać na polecenia. W końcu poczuła jego dłoń przy swojej głowie. Zdjął jej opaskę z oczu.

Dopiero teraz zobaczyła, że to nie jej ukochany stał przed nią, a jego kolega. Kolega, którego szczerze nie znosiła. Bo był tak zwanym dupkiem. To on trzymał smycz przymocowaną do jej obroży i to on miał rozpięty rozporek. To jego mocz spływał po jej ciele i to jego ślina pokrywała jej twarz.

– Boski nektar, tak, suczko?

Zaśmiał się patrząc na jej oniemiałą twarz. Poczuła, że zapada się gdzieś bardzo, bardzo głęboko w dół.

Poniżenie, które wydawało się jej maksymalne, okazało się być tylko kroplą. Teraz była w oceanie. Była na samym dnie. Poczuła, jak po policzkach spływają jej łzy.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s