Psylocybina w sobotni wieczór

Za mną pierwsza impreza z grzybkami  halucynogennymi Psilocybe  Cubensis , a minął już tydzień,  więc chciałbym w luźniej formie spisać wrażenia, doznania  i przemyślenia.

– dla wprowadzenia, było nas pięciu, których z oczywistych względów będę tu nazywał ksywkami aktualnymi wyłącznie na czas imprezy: Gospodarz (u niego w chacie się spotkaliśmy), Człowiek w Zielonym (ze względu na ubranie), Człowiek w Czerwonym (ze względu na ubranie), Trzeźwy (pierwsza porcja grzybów na niego nie zadziałała, musiał brać dokładkę), no i ja.

psilocybe cubensis– pierwsze co mnie nawet zaskoczyło, to że odczułem zmieniony stan świadomości już od pierwszych minut, w zasadzie już w trakcie spożywania grzybów. Być może wynika to z mojej bardzo dużej wrażliwości, a może był to efekt placebo. Normalnie grzyby zaczynają działać po pół godziny od spożycia (i wtedy też  faktycznie zaczął się prawdziwy odlot).

– kiedy ten właściwy odlot się zaczął, to było jak bezpośrednie połączenie z rzeczywistością. Kiedy grała muzyka, miałem wrażenie, jakby była jakaś wyższa siła która ją specjalnie dla mnie skomponowała. Jednocześnie nadal istniał taki poziom świadomości na którym wiedziałem, że istnieje zespół, który ją nagrał, wydawnictwo które ją wydało i kolega, który ją ściągnął z rynku torrent 😉 Ale jednocześnie miałem wrażenie, że za tym wszystkim jest siła, która tę muzę specjalnie dla mnie przygotowała, bym mógł właśnie teraz jej posłuchać.

– to uczucie bezpośredniego połączenia z rzeczywistością było dla mnie dominującym doświadczeniem całej grzybowej sesji. Było ono połączone z mocnym uczuciem bezwarunkowego szczęścia.

– generalnie, tak jak również mówią inni którzy mieli doświadczenia z psylocybiną, to czego doświadcza się po grzybach nie nadaje się do opisania. Wszelkie skojarzenia, siatki pojęciowe którymi posługujemy się w języku potocznym nie oddają przestrzeni w którą wprowadza psylocybina – jest to po prostu inny wymiar. Słowa które są w nie-psylocybionowej siatce skojarzeniowej nie oddają doświadczeń psylocybionowych.

– generalnie przez cały czas byłem totalnie świadomy wszystkiego, co działo się w pokoju, wszystkich interakcji, intencji i zachowań pozostałych uczestników grzybowego party.

– to było na tyle silne, że kiedy rozpocząłem rozmowę z Trzeźwym (który był wtedy przed dokładką, czyli faktycznie był trzeźwy), to rzeczy które mówiłem uznał za bardzo wartościowe. Rozmawialiśmy o lęku i dążeniu do transcendencji.

– koledzy uznali wręcz że przemawia przeze mnie jakaś wyższa siła.

– przez pewien czas brałem udział w rozmowach z pozostałymi, a później przestałem i po prostu siedziałem, patrząc się za okno. Przez cały ten czas byłem w stanie doskonałego błogiego szczęścia. Również w drugiej części, jeżeli ktoś do mnie mówił, to odpowiadałem i brałem udział w interakcji. Tylko zniknęła mi chęć, by sam z siebie takie interakcje nawiązywać.

– w niektórych momentach miałem wrażenie, jakbym miał seks z samą rzeczywistością, ten bezpośredni kontakt o którym pisałem wcześniej miał charakter totalny, intymny.. a miejscami właśnie seksualny

– na przykład podczas jedzenia owoców (był ananas i truskawki), miałem chwilami wrażenie podobne jak podczas całowania dziewczyny

– jednym z pobocznym motywów był… czas. W jakiś sposób sam koncept czasu sprawiał mi problem. Trudne było dla mnie to, że czas istnieje i że żeby zrobić różne rzeczy, muszę „zużyć” czas. To mogło być w jakiś sposób związane z zaburzeniami motoryki i problemami z poruszaniem się. Na przykład kiedy na stole leżał talerz z kawałkami ananasa to miałem „ogromny problem”, żeby po niego sięgnąć, bo musiałbym wstać i wykonać aż dwa kroki. Kiedy więc udało mi się wyartykułować wobec „Osoby w Czerwonym” prośbę o podanie tego tależa (choć nie wiem czy to nie on po prostu domyślił się o co mi chodzi), to poczułem się jakby udało mi się ominąć czas.. ominąć prawa fizyki… lub coś w tym rodzaju.

– potem koledzy zrelacjonowali mi, że zdarzało mi się rozpoczynać jakąś wypowiedź… i kończyć ją po pół godziny. Tego kompletnie nie byłem świadomy w trakcie „imprezy”.

– ważne: w czasie przed grzybową imprezą dużo pracowałem i żyłem w sporym stresie i lęku. Jako „efekt po” zauważyłem że bardzo, bardzo znacznie zmniejszył mi się poziom tego lęku. Ten efekt pojawił się od razu po narkotykowej sesji i utrzymuje się do dziś (tydzień po).
To tak z grubsza. Całkiem sporo tego jak na trzygodzinną sesję.

Reklamy

One thought on “Psylocybina w sobotni wieczór

  1. Pingback: Badania nad psylocybiną | Zmysłowy Fetysz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s