Liczą się małe gesty

Lubię, kiedy kobieta odkrywa w sobie dominującą naturę. Czasem trzeba ją troszkę na to naprowadzić. Ponieważ moje skłonności do uległości (tak samo zresztą jak i do dominacji) trzeba określić jako „light”, więc nie mam większego problemu. Nie chcę jej bowiem nakłaniać by kupowała lateksowe stroje i lała mnie pejczem. No, jeszcze na bycie wychłostanym mógłbym jednorazowo się skusić, ale generalnie, ani teatrzyk ani hardcore mnie nie kręci. Przebieranie się i napierdalanie do krwi zostawiam innymi.

Dla mnie kobieca dominacja to przede wszystkim aspekt psychiczny, emocjonalny. Piękne jest usługiwanieto, że ta delikatna, słodka istota ma władzę nad tym większym i silniejszym od niej, prymitywnym stworem jakim jest ja 😉

Piękne jest usługiwanie jej, ale nie takie teatralne, jako rola, że wcielamy się w kogoś, kim nie jesteśmy. Chodzi mi o takie prawdziwe usługiwanie jej w codziennym życiu. Przynoszenie śniadania do łóżka, przygotowywanie kąpieli, zdejmowanie i zakładanie jej butów. No i oczywiście masowanie jej stóp.

Stopy są kluczowe, bo poza typowym „fizycznym” fetyszem (po prostu bardzo mi się podobają i niezwykle mocno na mnie działają piękne stopy), to zajmowanie się jej stopami ma bardzo, bardzo mocne znaczenie symboliczne i emocjonalne. Ona jest Księżniczką, a ja jestem sługą.

Całowanie stóp to już w ogóle coś o najsilniejszym ładunku emocjonalnym jaki może być.

Jak więc naprowadzam dziewczyny na ich dominującą naturę? Liczą się małe gesty. Choć oczywiście nie mam też problemu by porozmawiać, ale lubię jak takie rzeczy wychodzą niejako samoistnie, właśnie w różnych codziennych sytuacjach – wydaje mi się to bardziej naturalne.

Impreza – domówka z kilkoma koleżankami, urodziny jednej z nich. Tańczę z najładniejszą z nich, Viktorią. W pewnym momencie mówi, że coś jej niewygodnie i chce zmienić buciki. Co robi prawdziwy gentelman? Oczywiście nie pozwolę jej by sama wykonywała taką pracę. Klękam i najpierw zdejmuję jej białe szpilki, które nosiła, a następnie zakładam na jej stópki, nowe wybrane buciki. Cudowne uczucie.

Tak się składa, że tego wieczora jeszcze powtarzamy to kilka razy. Ponieważ w pewnym momencie postanowiliśmy wyjść potańczyć do pobliskiego klubu, a potem jak wróciliśmy, ona jeszcze raz jakoś się przebierała, to łącznie chyba trzy raz na kolanach zdejmowałem i zakładałem jej buciki. Emocjonalny stan niesamowity.

Kiedy szliśmy spać już powiedziała, że na śniadanie do łóżka życzy sobie to i to. Cudowna kobieta. I jak niewiele potrzeba, by obudziła się w niej rozpieszczona Księżniczka, którą ja uwielbiam rozpieszczać.

Inny wieczór, inna dziewczyna. Sylwia – siedzimy w jakiejś knajpie z jej znajomymi, oglądamy filmy i pijemy piwo. To jakaś noc z maratonem horrorów. Żeby było jej wygodnie, kładzie nóżki na moich udach. Zaczynam masować jej stopki. Podoba się jej. Zaczyna mną kierować – o tutaj, tutaj mocniej. To uwielbiam – jak kobieta wie co jej daje największą przyjemność i daje jasne instrukcje. Wieczór spędzamy bardzo miło. Potem w innym klubie przytulamy się i całujemy.

Nad ranem wracamy do niej, jedziemy już windą. W pewnym momencie, ni stąd ni zowąd, patrzy na mnie i mówi jedno magiczne słowo – „uklęknij”. Cudowna kobieta.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s