Największą torturą nie był ból…

Największą torturą, a tym samym największą rozkoszą, nie był fizyczny ból.

torturyTo nie wymierzane jej policzki pobudzały jej najgłębsze pokłady uległości. To nie pejcz najsilniej zapierał dech w piersiach.

Nawet to psychiczne poniżenie, które jej serwował, nie pełniło jej roli.

Kiedy spluwał na jej twarz, kiedy kazał jej chodzić na czworaka jak zwierzęciu, kiedy lizała podeszwy jego butów.. to było mocne, ale to jednak nie była najmocniejsza rzecz.

Tym co, sprawiało, że niemal mdlała z podniecenia, że czuła się z Nim związana silniej niż z jakimkolwiek człowiekiem, jakiego kiedykolwiek znała, było co innego.

Największą torturą było czekanie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s