Archiwum kategorii: relacje

Czy kobiety są uległe z natury?

W 99% przypadków ignoruję idiotyzmy które napotykam w sieci ale ostatnio rzygłem 😉 jak po raz kolejny przeczytałem wypowiedź, która brzmiała mniej więcej tak: „Wszystkie kobiety są stworzone do uległości. Takie są prawa NATURY. Taki jest naturalny porządek świata.”

Z ludźmi którzy coś takiego mówią nie mam w zwyczaju dyskutować, ale ponieważ takie bzdury są regularnie powtarzane, to może warto napisać jak jest. Nie po to, by dyskutować z nimi, ale dla tych którzy mogliby im ulec (bo kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się jak prawda). Przyjrzymy się więc temu jak jest i temu skąd się biorą takie twierdzenia.

Niezrozumienie (nieznajomość) Natury

Zacznijmy od tego, co to znaczy że coś jest „naturalne”. Natura to wszystko, co nie zostało nabyte, czego nie nauczyła nas kultura i cywilizacja w której żyjemy. To, że czujemy głód to natura. To że używamy pałeczek albo widelców to już nie natura – to kultura. Żebyśmy mogli coś powiedzieć o „Naturze” to to musimy obserwować albo niemowlęta, albo zwierzęta. Z tych pierwszych trudno coś będzie wywnioskować, więc zerknijmy na naszych „braci mniejszych”.

dominacja w świecie zwierząt

„W świecie natury zawsze dominuje samiec” – powiedz to samicy modliszki.

Modliszka. Po akcie seksualnym samica pożera samca. No, nie zawsze.. dzieje się tak zaledwie w 30% przypadków. Cytując klasyka – „super dominacja kurwo!„.

U pszczół rządzi Królowa (kontroluje inne osobniki poprzez wydzielane feromony). Trutnie poza zapłodnieniem nie pełnią żadnej innej funkcji, po zapłodnieniu umierają, a te którym nie udało się wziąć udziału w zapłodnieniu wegetują w ulu do wczesnej jesieni, po czym są przepędzane i giną z głodu i zimna. Podobnie to wygląda u mrówek.

Dlaczego tyle o owadach? Otóż owady są najliczniejszą grupą zwierząt na Ziemi. Jeśli mamy cokolwiek mówić o „naturze” to zacznijmy od nich.

No ale, ktoś powie – to się nie liczy, bo te zwierzęta są od nas bardzo odległe. Spoko, przyjrzyjmy się gatunkom bliższym nam genetycznie, czyli naczelnym (małpom).

Naszymi najbliższymi genetycznymi kuzynami są dwa gatunki – szympansy i małpy bonobo. Z oboma z tych gatunków mamy wspólne 98,7% genów. Więc jak u tych 2 gatunków wygląda ta słynna „naturalna uległość samic”? U szympansów samce są dominujące, a u bonobo samice są dominujące 🙂

Przy okazji bonobo to ciekawy gatunek – jest u nich wyjątkowo mało przemocy, uprawiają najwięcej seksu i można chyba zaryzykować twierdzenie że jest to jeden z najbardziej szczęśliwych gatunków.

Więc nie, nie ma jakiegoś „naturalnego porządku” który by mówił o tym, że samiec dominuje, a samica ulega. Natura nie jest małą, tępą suką, która wszystkim swym dzieciom każe powtarzać w kółko jeden i ten sam wzorzec do wyrzygania. W świecie przyrody występuje ogromna różnorodność schematów relacji, również takich całkowicie nie związanych z dynamiką dominacji/uległości. I siedem miliardów ludzi również czerpie z różnych aspektów tego bogactwa.

Gloryfikowanie naturalności

Drugi aspekt problemu, to że ludzie myślą, że jak coś jest naturalne, to automatycznie oznacza,uległość kobieca że jest właściwe (bo jest prawdziwe, bo wszystko co kultura narzuca jest złe, a to co płynie z natury jest dobre). Cóż, naturalnymi zjawiskami jest zabijanie dzieci i gwałty. Oba te zjawiska występują w świecie zwierząt (a wśród ludzi też pojawiają się na każdej szerokości geograficznej, wśród wszystkich ras i wyznań) . Jednak jeśli je praktykujesz to Twoje miejsce jest w klatce, a nie wśród normalnych ludzi.

Drugi przykład: naturalną rzeczą jest sikanie i robienie kupy pod siebie od razu jak pojawia się chęć. Tak robią niemowlęta. Wstrzymywanie moczu i chodzenie do toalety to zachowania wyuczone, element kultury, nie natury. Więc jak ktoś za bardzo gada o „naturalności”, nadmiernie ją gloryfikuje, to widzę takiego robiącego pod siebie bobasa 😉

Mylenie kultury z naturą

Prawda jest taka, że kobieca uległość jest elementem bardzo mocno eksponowanym w kulturze. Pomyśl o najpopularniejszych filmach. W 90% z nich kobieta jest przedstawiana przedmiotowo – jej decyzje nie mają znaczenia dla fabuły, ona nie wpływa na rzeczywistość, ona jest elementem świata, który główny bohater (mężczyzna) może poprzez swoje działania zdobyć lub utracić.

Wiąże się to z „kulturą gwałtu” – pokazywaniem że niechęć kobiety do mężczyzny w sumie nie ma znaczenia, jak on ją trochę przymusi, albo właściwie zgwałci, to jej się odmieni i ona się w nim zakocha. Ten wzorzec pojawia się nawet w topowych produkcjach. Przykład poniżej – kultowy w gatunku science-fiction „Blade Runner”. Tu akurat ta scena miała głębszy sens, bo dziewczyna okazała się być androidem, więc to też pokazywało, że daje się „zaprogramować” – ale nie ma to znaczenia dla faktu, że motyw występuje powszechnie.

Trzeba naprawdę trzeźwego osądu, by to zauważyć, jak to jest wszechobecne, w jakich ilościach te wzorce do nas płyną z dzieł kultury. Jeśli ktoś go nie ma, przez tą wszechobecność może tak ulec tym wzorcom, że zacznie uważać je za „naturę”.

Diagnoza 😉

A jeśli ktoś podpiera się w rozmowach taką retoryką „to że kobieta jest uległa to naturalny porządek świata, to płynie z natury, a sytuacja odwrotna nie występuje albo jest jakąś ściemą”… o czym to może świadczyć? Nie wiem, ale moje typy:

  • ta osoba nie ma za sobą zbyt wielu szczerych otwartych rozmów z większą liczbą osób (bo zostałaby uświadomiona przez kogoś kto by na własnym przykładzie powiedział jak jest – a informacje pozyskane podczas takiej bezpośredniej rozmowy trudniej jest zanegować i wyprzeć)
  • ta osoba raczej nie jest zbyt inteligentna 😉 (świadczy o tym trwanie w poglądach sprzecznych z rzeczywistością, gdy można je łatwo zweryfikować)
  • ta osoba używa takiej retoryki by niejako wspomóc się psychicznie, bo może facet czuje, że sam z siebie nie jest tak dominujący jak by chciał, więc taka „filozofia” robi za swego rodzaju protezę…

Podsumowując

Więc podsumowując. Czy kobiety są uległe z natury? I tak i nie.

  1. Jeżeli uległość u danej kobiety występuje, to może ona płynąć z natury, czyli z naszego biologicznego wyposażenia, z pewnych wzorców wspólnych ze światem zwierząt. Bo jak najbardziej takie wzorce w świecie przyrody występują i to często.
  2. Ale taka uległość może też płynąć z innych rzeczy – doświadczeń życiowych i to wcale nie pozytywnych (ciężkich przeżyć np. gdy była molestowana). W książce Złe Psy Patryk Vega opisuje sytuację (jest ta scena chyba również w filmie) z czasów gdy mafia ściągała haracze od ludzi prowadzących stragany na targu – po tym jak większość bandytów została aresztowana, babka która płaciła im haracz sama zachęcała jakiegoś chłopaka z ich środowiska, by on zaczął ten haracz od niej brać. Bo mimo że nikt do niej nie przychodził po pieniądze, ona cały czas je dla swojego „opiekuna” odkładała. To się nazywa syndrom sztokholmski. Może tez to płynąć z kultury, z tego że ktoś tak przesiąknął przekonaniami o przedmiotowości kobiety i kulturą gwałtu, że przyjął te rzeczy jako swoje.
  3. No i w końcu trzeba zaznaczyć – jeśli kobieta jest dominująca, to również może płynąć z natury – bo takie wzorce w świecie zwierząt również występują (i to genetycznie bardzo blisko nas).

Tak że sprawa jak zwykle jest bardziej różnorodna i złożona niż chcieliby nieudani „filozofowie za dychę” 😉 .

Przeproś, Poproś, Podziękuj

Przeproś.

przeproś

Pokaż że rozumiesz swoje wykroczenie. Że żałujesz. Że przysięgasz się poprawić. Okaż czynny żal. Chcę to widzieć w Twoich oczach. I w Twojej postawie. Dosłownie. Na kolanach.

Poproś.

podziękuj

 

Poproś o przebaczenie. Poproś o drugą szansę. By pokazać, jak bardzo rozumiesz swoją głupotę, jak bardzo chcesz się poprawić. Proś pokornie. Akceptuj, że możesz tej szansy nie dostać. Bądź gotowa zrobić wszystko by ją dostać, dać wszystko, stać się wszystkim, czym ja sobie zażyczę. I wiedz, że to i tak nie zależy od Ciebie. Że jesteś na mojej łasce. Całkowicie. Na kolanach.

Podziękuj.

podziękuj

Pokaż wdzięczność, za okazaną Ci wspaniałomyślność. Za szansę. Okaż, że jej nie zmarnujesz. Że jesteś warta mojego czasu. Okaż że naprawdę zasłużyłaś na łaskę swojego Pana, że naprawdę się zmieniłaś. Że od tej pory zawsze będziesz grzeczną dziewczynką. Pokaż, że naprawdę zrozumiałaś, gdzie jest Twoje miejsce. Na kolanach.

Wyniki ANKIETY – akceptacja praktyk BDSM

Dziękuję wszystkim, którzy wypełnili ankietę – na dzień dzisiejszy to aż 263 osób (po 5 dniach). Zakładałem że dobrze będzie, jeśli 50 osobom będzie się chciało przez nią przeklikać – więc jestem zadowolony. Ankieta pozostanie aktywna, więc jeśli w trakcie dalszego istnienia bloga liczba odpowiedzi znacznie wzrośnie, to może zamieszczę jakieś uaktualnienie wyników, a teraz zobaczmy co możemy wyczytać z obecnych odpowiedzi 🙂

Dla jasności  – ankieta na 263 osobach nie jest żadnym źródłem informacji z naukowego punktu widzenia (nie będzie spełniała wymogów istotności statystycznej). Potraktujmy ją w kategoriach rozrywkowych.

Zacznijmy od tego, KTO wypełnił ankietę. Była ona ‚zareklamowana’ głównie na fejsie – najpierw na moim fanpage’u i na mojej grupie z ogłoszeniami BDSM, a kolejnego dnia wrzuciłem ją też większość grup BDSM z polskiego facebooka (nie na wszystkie zapewne, ze sporej części z nich już się wypisałem, ale na tych największych się pojawiła), oraz jedną grupę na Fetlife. I pierwsze pytanie dotyczyło właśnie tego KIM jest ankietowany – preferowanej roli. Już z tych odpowiedzi można wyciągnąć kilka obserwacji.

q1

Co widzimy?

1. – Mamy prawie tyle samo dominujących mężczyzn (24,3%) i uległych kobiet (24%). Czyli idealny rynek w sensie zazębienia się podaży i popytu 😉

2. – Mamy prawie dokładnie dwa razy więcej uległych mężczyzn (22,4%) niż dominujących kobiet (11%). Czyli z jednej strony trochę potwierdzają się trochę informacje które tacy faceci czasem zamieszczają na grupach, że popyt znacznie przewyższa podaż i te narzekania mają jakieś realne podstawy 😉 Z drugiej strony ta różnica nie jest aż tak gigantyczna – na jedną kobietę przypada dwóch facetów, więc musisz być lepszy niż tylko jeden inny koleś.. nie musisz prześcignąć dziesięciu, więc może nie ma co dramatyzować (nie wspominając że jedna Pani może mieć kilku sługusków… ale oczywiście nie każdemu taki układ odpowiada).

3. – Jeśli chodzi o switchów, to mamy tu o połowę więcej facetów (15,2%) niż kobiet (9,5%). Czyli w teoretycznej sytuacji gdy facet switch mógłby się wiązać tylko z kobietą switch, to musiałby mieć lepszą gadkę (lub lepszy wygląd, lub cokolwiek tam się w danym przypadku liczy 😉 ) niż 0,5 innego faceta 😉 To oczywiście takie akademickie rozważania, bo switch jest w o tyle dobrej sytuacji, że może wiązać się z każdą z 3 grup.

WYNIKI

Przejdźmy do meritum – co mówią wyniki o akceptacji różnych praktyk? Przypomnę jak wyglądała ankieta. Wskazywała 23 praktyki BDSM dla których należało określić swoją postawę poprzez jeden z 3 punktów:

1 – oznacza W PEŁNI AKCEPTUJĘ – zrealizowałem/am lub zrobię to bez wahania przy najbliższej okazji, bardzo mnie to podnieca lub jest to coś o czym marzę 😉

2 – oznacza FANTAZJUJĘ O TYM, ale jednocześni mam wątpliwości czy faktycznie chcę to zrobić, jeśli pojawi się okazja, sam/a nie wiem jak się zachowam.

3 – oznacza NIE AKCEPTUJĘ, kompletnie mnie to nie podnieca, jeśli pojawi się taka „okazja”, jak najszybciej stamtąd uciekam 😉

I tak:

Najbardziej akceptowana praktyka to: Bondage (wiązanie, unieruchamianie, kajdankami, liną, taśmą itp) – 78,3% osób wybrało opcję jeden. Ale już mocniejsza wersja Bondage (- podwieszanie na suficie) ma znacząco niższy wynik – 44,1%. Tu jednak prawie drugie tyle dało dwójkę, czyli mogli by w pewnych warunkach również na to się zdecydować.

q2

Na drugim miejscu: Fetysz pozycji – (czołganie się, chodzenie na czworakach, pozycja klęcząca) – 71,9% osób w pełni akceptuje te praktyki.

Na trzecim miejscu: Wykonywanie poleceń, usługiwanie (rola służącej, lokaja) – 66,9% akceptacji.

Co ciekawe, to że w TOP 3 nie ma praktyki która w potocznym rozumienia chyba najbardziej kojarzy się z BDSM – Bicia – jest na czwartym miejscu z 66,5% 😉

Jakie są najbardziej NIE-AKCEPTOWANE praktyki?

Na pierwszym miejscu: Pissing do ust (połykanie moczu) – 47,5% ludzi dało trójkę. Przy łagodniejszych formach pissingu te procenty były odpowiednio niższe: Pissing (sikanie na twarz) miał 39,9% (nadal wysoko) i Pissing (sikanie na ciało) 33,5%.

q3

Drugie miejsce -Trampling (chodzenie po osobie uległej) 45,6% kompletnie tego nie akceptuje. Takie odpowiedzi mogą wynikać z tego że spora część odpowiedzi pochodzi od uległych kobiet lub dominujących facetów – chodzenie faceta po kobiecie raczej nie jest przyjętą praktyką, nawet w tak specyficznym środowisku.

Trzecie miejsce to ex aequo wspomniany wcześniej Pissing (sikanie na twarz) miał 39,9%  oraz Udostępnianie osoby uległej innej osobie dominującej 39,9%.

O czym fantazjujemy?

A jakie w końcu są praktyki co do których ludzie są najbardziej niezdecydowani, na zasadzie – fantazjuję o tym, ale niekoniecznie skorzystam z okazji do faktycznego zrobienia tego? To w sumie może najciekawsza część 😉

rape playNa pierwszym miejscu mamy: Bondage (-podwieszanie na suficie) – aż 40,3%. O tym już pisałem, za to łagodniejsza forma bondage ma najwyższy wskaźnik akceptacji.

Na drugim miejscu: Rape-play (odgrywanie gwałtu) 34,2%. Coś w tym jest, w końcu gwałt zakłada łamanie oporu. Jest jakiś lęk przed zapomnieniem się w tym..

Na trzecim miejscu: Noszenie pasa cnoty 32,7%. Obawa przed zbyt silnym przeniesieniem tego co w swej naturze seksualne na czas normalnego funkcjonowania poza łóżkiem?

Dla zachowania przejrzystości – w ankiecie nie zawarłem wszystkich praktyk BDSM jakie istnieją (na przykład scat’u). Zależało mi przede wszystkim na tym by ankieta nie była zbyt długa, by w miarę dużo osób ją wypełniło. Praktyki zawarte w badaniu to: 1. Bicie, 2. Opluwanie ciała, 3. Opluwanie twarzy, 4. Plucie do ust (połykanie śliny, zlizywanie śliny z podłogi), 5. Pissing (sikanie na ciało), 6. Pissing (sikanie na twarz), 7. Pissing do ust (połykanie moczu), 8. Fetysz stóp/butów (całowanie i lizanie), 9. Bondage (wiązanie, unieruchamianie, kajdankami, liną, taśmą itp), 10. Bondage (- podwieszanie na suficie), 11. Fetysz pozycji – (czołganie się, chodzenie na czworakach, pozycja klęcząca)., 12. Udostępnianie osoby uległej innej osobie dominującej
13. Noszenie pasa cnoty, 14. Przyjmowanie roli zwierzęcej (łaszenie się, aportowanie, jedzenie z miski dla psa), 15. Wyzywanie, ubliżanie, obrażanie., 16. Wykonywanie poleceń, usługiwanie (rola służącej, lokaja), 17. Rape-play (odgrywanie gwałtu), 18. Podduszanie
19. Asslicking (lizanie odbytu), 20. Trampling (chodzenie po osobie uległej), 21. Harem (osoba uległa jest jedną z wielu dla osoby dominującej, a sama zachowuje jej wierność, również relacja cuckold/hotwife – niewierna żona uległego męża)., 22. Medical (czyli zabawy w Pana Doktora/Panią Doktor), 23. Dominacja w życiu codziennym (osoba dominująca rządzi osobą uległą poza sferą czysto seksualną, decyduje o jej wolnym czasie, ustala zasady według których ma ona się zachowywać w codziennych sytuacjach itd.)

Można by jeszcze głębiej zanalizować te dane, np porównać różnice w odpowiedziach uległych kobiet i dominujących mężczyzn, to może być ciekawe. Ale na dziś myślę że (mi) wystarczy 😉

Uwagi, pytania, refleksje, sugestie? Zapraszam do komentarzy 🙂

Ankieta BDSM

Pora na małe badanie postaw w polskim środowisku BDSM. Każdy z nas wie co sam lubi a czego nie trawi.

A jak to jest z tymi preferencjami w skali większej społeczności?  Co jest akceptowane a co nie w ankieta BDSMskali np. tysiąca osób ze środowiska BDSM?

Sprawdźmy – jak ankietę wypełni co najmniej 50 osób, zamieszczę zbiorcze podsumowanie (w formie anonimowego zestawienia oczywiście) na blogu.

Chcesz dołożyć swoją cegiełkę, a przy okazji może zastanowić się nad własnymi preferencjami? Wypełnij poniższą ankietę. Zajmie Ci to kilka minut, a pomożesz stworzyć pełniejszy obraz tzw. „społeczności” 😉 Zapraszam:

jeżeli to wygodniejsze, możesz też wypełnić ankietę bezpośrednio na stronie formularzy Google – kliknij TUTAJ.

PIENIĄDZE i SEX

pieniadze i seksCiekawa zależność… W prawie każdej dziedzinie życia, jeśli pojawiają sie PIENIĄDZE, to oznacza przejście na wyższy poziom. Jeśli powiem że na przykład gram na bębnach, albo jeżdżę na nartach, to OK, fajnie.

Ale jeśli powiem, że gram na bębnach i biorę za to pieniądze, jeżdżę na nartach i zarabiam na tym, to automatycznie pojawia się (słuszna) myśl, że muszę być poziom wyżej niż ktoś, kto pieniędzy za to nie bierze. Pojawia się większy szacunek i uznanie, że moje umiejętności muszą być ponadprzeciętne.

Z SEXem jest odwrotnie. Jeśli pojawiają się pieniądze (niezależnie, czy jesteśmy stroną je przyjmującą czy przekazującą 😉 to automatycznie jakby spadamy poziom niżej – mniej szacunku i uznania. I nie ma myśli „robię to lepiej”.

BDSM a podniecenie w klasycznym seksie

Jakiś czas temu dostałem mailem od Czytelnika pytanie dotyczące problemu, który od czasu do czasu pojawia się u osób praktykujących BDSM – zanik zainteresowania normalnym seksem. Najpierw (za jego zgodą) wklejam treść maila, potem moją odpowiedź z komentarzem.

czy to problem czy tak powinno być? – pytanie czytelnika

podniecenie a bdsm„Witam. Prowadzisz przefantastycznego bloga. Brakuje mi takich treści w Polsce i męczy mnie, że większości materiałów muszę szukać po angielsku. Dobra robota. 🙂

Mam do Ciebie pytanie. Jestem uległy. Pierwsze objawy zainteresowania uległością mam od dzieciaka. Problem jest taki, że właściwie nie jestem w stanie uprawiać zwykłego seksu z jakąś szczególną satysfakcją. Często w ogóle do niego nie dochodzi, bo nie umiem się podniecić.

Problemu z podnieceniem nie ma oczywiście w relacji femdom. Wydaje mi sie, ze jestem przez to skazany tylko na poznawanie dziewczyn w klimacie i raczej nie mam co podrywać kogoś neutralnie, bo na plaszczyznie łóżkowej i tak wyszłoby, że nie interesuje mnie zwykły seks. Czy to normalne? Byłem z tym u seksuolog i powiedziała, że po prostu taki już jestem i nie powinienem z tym walczyć, a jeśli czuję przez to dyskomfort to powinienem nad tym popracować.

Sprawdzałem zagraniczne strony z nofap challenge, gdzie ludzie starali się wyzbywać swoich fetyszy i przestawać masturbować, ale nie jestem do tego przekonany. Chyba faktycznie trzeba się po prostu przyzwyczaić do swoich upodobań… Co o tym myślisz?”

każdy sam wybiera, ale….

Moja odpowiedź i kilka pobocznych uwag:

Jeśli chodzi o Twoje pytanie, to…. po pierwsze nie wiem, czy ja w ogóle mogę Ci odpowiedzieć – każdy musi sam w życiu określać czego chce, do czego dąży i czym się staje. Mogę tylko wyrazić moje zdanie – a uważam, że sam fakt, że myślisz o takich relacjach, nazwijmy je klasycznych, mówi, że w jakiś sposób ich potrzebujesz… (a do czego, czy do zaspokojenia głębszych potrzeb, czy tylko do wpasowania się w normy społeczne, to już inna sprawa, ja nie będę w stanie tego określić). Niemniej, jeśli myślisz o tym, to znaczy, że klasyczny seks wciąż jest dla Ciebie istotny.

Mogę tylko chyba zgodzić się z tym co seksuolog powiedziała, jeżeli odczuwasz jakiś dyskomfort w związku z tym, to rozważ skorzystanie z terapii. Dla mnie sytuacja w której nie miałbym przyjemności z klasycznej relacji nie jest czymś w czym chciałbym być. Jeśli ktoś nie jest w  stanie odczuwać normalnej przyjemności z seksu, to wg mnie. jest to zaburzenie.  Ale, jak mówię, jest to sprawa bardzo indywidualna.

Rozmawiałem z naprawdę wieloma osobami (głównie kobietami) mającymi ciągoty fetyszystyczne i znacząca część z nich mówiło o różnych problematycznych sytuacjach z przeszłości (np dzieciństwa), które mogły takie tendencje wykreować lub wzmocnić. Oczywiście nie zawsze tak jest, w niektórych przypadkach jest to własnie wrodzone – ale wrodzone to nie znaczy, że musi być jednym sposobem przeżywania swojej seksualności. Więc popracowanie nad swoimi emocjami z dobrym psychoterapeutą, może wg. mnie tylko pomóc.

wewnętrzny krąg wtajemniczonych… bla bla

Jeszcze takie dodatkowe myśli – można spotkać ludzi w środowisku BDSM, którzy są tym problemem dotknięci i przez to uważają się za w jakiś sposób „bardziej zaawansowanych”, wtajemniczonych czy coś w tym rodzaju. Przeglądając grupy na fejsie, można czasem odnieść wrażenie, że dla niektórych jest to powód do dumy, że normalny seks ich już nie kręci – bo jest nudny. Można by sobie wręcz wyrobić opinię, że tak to zazwyczaj wygląda, że jest to norma wśród wszystkich osób zainteresowanych BDSM.

Więc pierwsza rzecz, to powinniśmy określić, jak tak naprawdę wygląda ta tak zwana „społeczność BDSM”, czym jest. Nie pamiętam teraz źródła, ale było badanie jakiś czas temu, z którego wyniknęło, że ok. 70% ludzi miało jakieś doświadczenia łóżkowe związane z dominacją/uległością. I tu kluczowe słowo – jakieś. Jakieś, to oznacza, że mogli raz w roku się zabawić z kajdankami i obrożą, albo mogą robić to raz na kilka miesięcy jako urozmaicenie. I najważniejsza rzecz, która z tego płynie – ludzie których możemy zobaczyć na forach, czy w grupach na fejsie, nie są tak naprawdę reprezentacją całej grupy „fetyszystów” (czy jak tam nas nazwać). Oni są tylko wąską grupą osób najbardziej zaangażowanych – ta wąska grupa liczbowo jest w mniejszości.

Cokolwiek czytacie na temat tego „jak jest”, nigdy o tym nie zapominajcie, że ci którzy to piszą, nie są jakąś „reprezentacją większości”, która Wam przedstawi jak powinniście swoje życie układać. Ta prawdziwa większość, to tak zwani normalni ludzie, którzy od czasu do czasu lubią ostrzej się zabawić. I nie traktują tego jako treści ich życia 😉

nofap challenge

Jeśli chodzi o ruch nofap challenge to tam o ile się orientuję, chodzi o masturbację ściśle (i internetową pornografię). Fetysze są rozpatrywane o tyle, że mamy często do czynienia ze zjawiskiem tzw. rosnącej tolerancji – że potrzebne są coraz mocniejsze bodźce (jak przy narkotykach coraz większa dawka) by uzyskać ten sam rezultat. Natomiast nofap raczej nie jest ruchem konkretnie skierowaną na pracę  z fetyszami.