Archiwa tagu: fellatio

Cock worship – wielbienie penisa

„Krasawiec” – co w wolnym tłumaczeniu znaczy „piękny” powiedziała pewna Ukrainka, gdy mój penis wylądował na jej twarzy. I przez następne pół godziny faktycznie traktowała go z pełnym uwielbieniem.

cock worshipJest w tym coś magicznego, coś z uniesienia religijnego. Kontakt – genitalia-twarz. Oboje wytracamy swoje „ja”. Ja staję się Nadczłowiekiem, Bóstwem… ona czcicielką. Tak oddana w swym uwielbieniu, w akcie pozbawionej egoizmu służby..

uwielbienie penisaGenitalia – twarz. Twarz jest siedzibą wzroku, słuchu, węchu, smaku i dotyku. Poza dotykiem, wszystkie zmysły są ulokowane tylko w twarzy. Poprzez twarz przyjmujemy pokarm i tlen. Kiedy mój fiut wydobywa się ze spodni i osiada na jej twarzy, ona z pełnym zachwytem do niego przywiera, wchłania jego zapach, ociera się o niego, przyciska do niego swoją twarz jeszcze bardziej i otwiera usta…

To coś więcej niż praktyka seksualna. To oznacza, że ona mojego fiuta przyjmuje całą sobą, wszystkimi zmysłami i kanałami. Kiedy go wącha, liże i całuje, daje mi wszystko co ma do dania.

fellatioJak modlitwa, przesuwa ustami po moim penisie kawałeczek po kawałku, jakby przesuwała paciorki różańca, obcałowuje każdy milimetr kwadratowy, by pokryć go całego swym uczuciem, od podstawy do czubka.

tumblr_mdhs2tdeXf1rl33pao1_1280

Nie myśli teraz o swojej dumie, godności czy zachowaniu dobrej opinii otoczenia. Czy własnej opinii o sobie samej. Wiele razy mówiła, że ona bez związku nigdy nie poszła z facetem do łóżka, już nie mówiąc o daniu mu swoich ust. Teraz to wszystko odeszło, całe jej pole widzenia wypełnia mój kutas, którego nazywa pięknym i któremu oddaje cześć.

Wieczór w biurze

Godzina dwudziesta trzydzieści w biurze. Za oknem jedynie pojedyncze światła z okien wieżowców rozświetlają krajobraz, z ledwością pozwalając rozróżnić kontury budynków. Wewnątrz tylko dwoje ludzi zostało.

Mężczyzna i kobieta.

On, w garniturze siedzi przy biurku, lekko zamyślony spogląda w monitor. Od czasu do czasu coś notuje na kartce papieru.
Ona, kilka metrów dalej klęczy na podłodze. Nago. Czeka. Od godziny.
Jej dłonie dotykają podłogi. Jej czoło również. Jej biodra są wysoko w górze. Pozycja pełnego poniżenia.
Podłoga ma matową fakturę. I jest ciepła, być może nagrzana jej ciałem.

Oddycha powoli, spokojnym, regularnym rytmem. To jak medytacja, trans, hipnoza.
Jej poczucie czasu ulega zniekształceniu. Przeżywa świadomie każdą chwilę.
To paradoks. Pozornie nie dzieje się nic. On nie zwraca na nią uwagi.
Ona, zgodnie z poleceniem, nie porusza się. Oddycha bardzo powoli, jak podczas głębokiego snu.

Jednak kiedy wszystkie powierzchowne bodźce uległy wyciszeniu, zaczyna zauważać przestrzeń w sobie samej, z której kiedyś nawet nie zdawała sobie sprawy.. przestrzeń tak głęboką i rozległą, że wszystkie doświadczenia dnia codziennego bledną przy niej, stają się nieistotne, nieistniejące.
Przestrzeń z której teraz wyłania się coś… pierwotnego, potężnego i zniewalającego. Nie chce już niczego innego w życiu, jak tylko tego doświadczać.

Pojedyncza chwila rozciąga się dla niej. Nie rozróżnia już między godziną a minutą. Jest jakby z boku strumienia zdarzeń.

tumblr_o2e2vf3TlX1r2k92so1_500Część jej umysłu wciąż potrafi układać wydarzenia w logicznym porządku. To zaczęło się dziś dwie godziny temu. Tuż przed tym, jak miała wyjść do domu, jej szef kazał jej wypełnić stertę formularzy – na teraz. Wiedziała że będzie musiała zostać w pracy do późna i doskonale wiedziała, co to oznacza. Właśnie wtedy zaczął się ten proces. Zaczęła odczuwać kontakt z tą zniewalającą siłą wewnątrz. Już wtedy, gdy linijka po linijce wypełniała formularze, obserwując i czekając, aż kolejne osoby wyjdą z biura, czuła jakby powietrze wszędzie wokół niej stawało się jakby gęstsze, jakby otaczała ją jakaś aura, zamieniająca wszystko w płynny i nierzeczywisty kisiel. Jedyna rzeczywistość, to to, co będzie się działo między nią a Nim – jej Mistrzem, jej Panem, jej Bogiem. To, co On z nią z robi, co On każe jej zrobić i co ona zrobi dla Niego. Tylko to się liczy.

klęczenieTeraz, kiedy klęczy, nie wie już ile, wszystkie wydarzenia zlewają się w jedną całość. Jest tylko ta jedna chwila – wieczna.
Jest spokojna, a jednocześnie tak napięta, jakby o jeden krok od czegoś co ma zmienić jej życie na zawsze… samo to napięcie jest tak elektryzujące, że silniejsze niż wszystko czego doświadczyła w życiu z innymi mężczyznami.

W końcu, po nie wie jak długim czasie słyszy, że on poruszył się – wstał z krzesła. Nadal oddycha powoli. Czuje jednak, że w jej wnętrzu, cała zaczyna drżeć. Kroki. Kiedy jego but dotyka podłogi. Słyszy je wyraźnie. On zbliża się do niej. Fale gorąca zalewają ją jedna za drugą.

Przystaje jakiś metr od niej. Niemal fizycznie czuje jego obecność, jego męską energię, jego zapach. Jak niewidomi, wykształciła dodatkowy zmysł.
On nic nie mówi. Ona czeka. Kolejne minuty upływają. Kolejna wieczność. Ona wewnętrznie wije się na podłodze, wije się u jego stóp. Jej ciało tkwi nieruchomo, jak kazał.

uległośćW końcu On mówi do niej. Każe jej położyć się na plecach. Polecenie wykonane natychmiast.
Chce tylko poczuć znowu jego boskiego, pięknego, pachnącego penisa w swoich ustach. Chce go o to błagać. Zabronił jej odzywać się bez pozwolenia. Błaga Go oczami.

On zbliża się. Trzymając piętę przy podłodze, unosi przednią część buta, przysuwa i opuszcza ją na jej cipkę. Tysiąc rozgrzanych igieł przechodzi przez całe jej ciało. Słyszy własne głębokie westchnienie. Patrzy mu w oczy. On nieruchomieje i obserwuje. Cisza między nimi przekazuje więcej, niż wszystkie rozmowy, jakie odbyła w życiu. On zaczyna poruszać stopą. Ugniata i masuje jej cipkę. I patrzy. Ona wije się w torturze i w rozkoszy. Same bodźce z dotyku są niczym w porównaniu z tym, że pragnęła poczuć go w sobie, a zaszczycił ją jedynie podeszwą swojego buta. Każda minuta tego masażu była coraz bardziej upokarzająca… to było jakby tym butem wgniatał jej godność w ziemię, coraz głębiej i głębiej. Czuła jakby już każda komórka jej ciała krzyczała na cały głos „zarznij mnie! błagam, zarżnij mnie!”. Jednak jej usta, tak jak jej kazał, milczały.

Nie wiedziała ile czasu minęło, może minuta, może godzina… upokarzający dotyk, jak się rozpoczął, tak się skończył. Stał i patrzył na nią. Leżała nieruchomo. Oszołomiona. Jednak zauważyła – jej oddech zaczął się normować.

lizanie butówWtedy on przechodzi nad jej głowę. Przysuwa sobie krzesło, siada i unosi but nad jej twarzą. Karze jej wylizać sobie podeszwę. Rozpoznaje ten zapach. Kiedy pierwszy raz w życiu jej usta, jej język dotknęły butów, kiedy pierwszy raz w życiu klęczała przed mężczyzną i lizała mu buty, to były dokładnie te same buty.

Pewnie dlatego ze wszystkich butów szefa, były jej ulubionymi. Nawet z wyglądu rozpoznała podeszwę. To buty, które jej szef zakładał tylko od czasu do czasu, zazwyczaj, gdy były jakieś ważne spotkania. Faktycznie pewna część jej umysłu skojarzyła, że dziś był na spotkaniu z gośćmi z zagranicy. Jakie to wszystko odległe, te sprawy, spotkania… pomyślała wysuwając język i grzecznie wykonując pierwsze pociągnięcie.

lizanie butówTeraz musiała się skupić, podeszwy miały być idealnie czyste. Wykonywała więc sumiennie kolejne pociągnięcia, kiedy jednocześnie naszło ją takie poczucie naturalności. Tak, to naturalne, że czyści mu buty językiem. Tak samo naturalne, jak to, że On jest szefem, a na asystentką. Że On zarabia pięć razy więcej niż ona. Że On decyduje o wszystkim, a ona przynosi herbatę. Tak właśnie powinno być. Po to się urodziła, po to żyje. Zmiana buta. Poczuła przyjemne ciepło w całym ciele i uśmiechnęła się zabierając z ochotą się z za wylizywanie. „Znalazłam moje miejsce w życiu” pomyślała.

„Dobrze się spisałaś”, powiedział. „Zasłużyłaś na nagrodę”. Zebrał ślinę i delikatnie otwierając usta wypuścił ją na podłogę. Na kolanach przeczołgała się na miejsce. Pochyliła głowę. Miękko i szeroko wysunęła język, tak że dotknął powierzchni pół centymetra przed białą plamą. Zamknęła oczy, by lepiej się delektować tym krótkim momentem, kiedy boski nektar zetknął się z jej językiem. Szybko pociągnęła językiem by wciągnąć całość. Pozwoliła jeszcze by jego ślina rozlała się w jej ustach i połknęła. Otworzyła oczy. Była szczęśliwa.

I chciała więcej. Jednak rozpoznaje jego gesty i spojrzenie. To wszystko na dzisiaj. Teraz pragnie go jeszcze bardziej.

Blondynka i Brunetka.

Blondynka i Brunetka. Dwa żywioły. Lekki, słoneczny i owocowy zapach lata oraz ciężki, piżmowy i zmysłowy zapach prawdziwej kobiety.

Obie nagie. Obie na kolanach. Obie pieszczące mojego penisa.. nie, „pieszczące” to złe słowo… blondynka i brunetkawielbiące go, oddające mu cześć. Gdybym chciał, miałby obroże. Ale nie jest to potrzebne. Świetnie znają swoje miejsce.

Tak różne temperamenty, ale nie ma konfliktu między nimi, doskonale współpracują. Czarna idzie z góry na dół z jednej strony.. Blondi w tym samym czasie od dołu aż do szczytu po drugiej stronie. W tym samym tempie. Ich usta spotykają się na krótko po środku.. wymieniają coś na kształt pocałunku.. i idą dalej.

Teraz obie zaczynają od żołędzi i powoli schodzą w dół, masując go ustami.. pół całując, pół ssąc… i cały czas pozostając na tej samej wysokości. Jakby łączyła je teraz jakaś telepatyczna więź..

Blondi delikatnie chwyta u szczytu i drażni go okrężnymi ruchami języka, a Czarna zaczyna od dołu powolnymi masującymi ruchami pnąc się do góry.. kiedy tam dociera, zamieniają się rolami.

Obie zaczynają lizać od podstawy do szczytu. Liżą szeroko otwierając usta, używając całego swojego języka.. dając całą siebie. Ta chwile trwa.. odpływam.

Ciepło i wilgoć ich ust są przyjemne.. w tej chwili czuję, że do tego właśnie ich usta zostały stworzone.. Bóg, lub Natura nie stworzyły tym dwóm niewolnicom ust do pomocy w jedzeniu.. a tylko po to, by mogły nimi dostarczać mi przyjemności.. Ale wszystko to jest i tak tylko na powierzchni.. poza zmysłami czuję, jak ich usta są jakby kanałem, przez którzy przepływa energia.. ich emocje, oddanie i uwielbienie.. gotowość, by się poniżyć.. one promieniują z nich i przenikając przez moją skórę, wywołują coś więcej, niż po prostu podniecenie.. świadomość wyższości i władzy nad tymi dwiema klęczącymi niewolnicami, świadomość, jak bardzo nierówna jest nasza relacja.. i jak dzięki ich poniżeniu, które same chętnie mi ofiarowują, sam zostaję wyniesiony… to nakręca mnie jeszcze bardziej.

Powracam do tu i teraz. Powolnym ruchem sięgam do ich głów i zbliżam je.. całują się tak pięknie.. delikatnie, bez cienia wulgarności a tak zmysłowo.. są piękne, uwielbiam na nie patrzeć…

Mija chwila, a może dłużej.. przerywam im, biorę w dłoń twarz Brunetki, ściskam jej policzki i usta w takim, jakże uprzedmiotowiającym uścisku… patrzy wyczekująco i z pokorą. Bez cienia oporu wobec tego, że traktuję ją jak moją rzecz. Pełne podporządkowanie na każdym poziomie.

– Wygrałaś.

Doskonale wie, co to oznacza. Z uśmiechem satysfakcji zniża twarz, by znalazła się pod moim fiutem, liże go ostatni raz na całej długości, a następnie bierze go do ust na finałową ucztę. Blondi w tym czasie na czworakach czołga się do tyłu.. najpierw nieśmiało zaczyna całować pośladki Czarnej.. by po chwili całkowicie zanurzyć twarz w jej boskim tyłeczku. Może nie starała się dziś wystarczająco mocno i dlatego skończyła tam, gdzie wcale nie chciała.. a może tylko chciałem ją poniżyć.

Nic już nie będzie takie samo

– Aaaaa…. To boli!

Poczuła skoncentrowany ból, kiedy mocno ścisnął jej sutki. Podniecenie, które wcześniej stopniowo wzrastało w całym jej ciele, w jednej chwili opadło, jak skrzynka taniego piwa rzucona na ziemię.

Jednak nie puścił. Spojrzała mu w oczy – trochę z niedowierzaniem, trochę ze złością, a trochę z pewnym wyczekiwaniem. Widziała, jak się w nią wpatruje.. jakby szukał czegoś.. jakby właśnie tego chciał -sprawdzić jej reakcję. niewolnica

Minęła minuta, która wydawała się wiecznością. I zacisnął uścisk jeszcze mocniej, wykręcając jej sutki na boki. I wtedy całe to podniecenie, które opadło.. uderzyło ją ponownie ze zdwojoną siłą jako fala gorąca rozlewające się po całym ciele. Jakby we wnętrzu jej kręgosłupa otworzył się jakiś pojemnik z gorącą lawą.. i ta zalała każdą komórkę jej ciała.. aż po koniuszki palców.

Nie wiedziała co się z nią dzieje, nigdy nie doświadczyła podniecenia o takiej intensywności. Myśli, wspomnienia i emocje wirowały w jej głowie, była oszołomiona jak wtedy, gdy pierwszy raz w życiu spróbowała alkoholu.

Kolejna minuta milczenia. Kolejna wieczność. I jego badawcze spojrzenie. I kolejne zaciśnięcie uścisku i wykręcenie sutków jeszcze mocniej. Nie była w stanie powstrzymać jęku. Jej oddech się zmienił, jej oczy zamgliła mgła.

On wciąż patrzył. Poczuła coś dziwnego. Nic nie powiedział, ale poczuła, jakby z jego spojrzenia coś do niej płynęło. Poczuła jak jej kolana robią się miękkie, coraz bardziej miękkie.. jak z waty. Wraz z koleją obezwładniającą falą gorąca, poddała się temu. Uklękła przed nim.

-Widzisz, jak szybko się uczysz,gdzie Twoje miejsce?

Uśmiechnął się. To wszystko było jak sen. Przez tkaninę spodni, czuła jego penisa, czuła jakby pulsował, wzywał ją, przyciągał.

– Tak.. moje miejsce..jest na kolanach.

Wyszeptała pół nieprzytomnie. Sama nie widziała, czy to ona mówi, czy to jej się śni.

– Jak się do mnie zwracasz… niewolnico..

Powiedział bardzo powoli, cedząc słowa, jakby chciał, by każde z nich do niej dotarło. Znowu chwila ciszy. Jakby się przygotowywała do przekroczenia kolejnej granicy.

– Panie. Moje miejsce jest na kolanach przed Tobą, Panie. Moje usta należą do Ciebie, Panie. Proszę, pozwól mi służyć Ci moimi ustami…

Usłyszała swój własny szept. Uświadomiła sobie, że pewna jej część, której wcześniej nie znała, właśnie dziś została obudzona. I że nic już nie będzie takie samo.

Ale on mi kazał…

Widząc siniaki na kolanach Żony, Mąż poczuł, jakby po raz kolejny stał na krawędzi.. Żona od zawsze mówiła, że nie lubi seksu oralnego jako strona czynna i nigdy mu go nie dawała.  Za to chętnie i regularnie przyjmowała takie pieszczoty od niego.

Ponieważ bardzo ją kochał, nigdy nie nalegał, nie chciał w żaden sposób naginać jej woli, a jednocześnie sam nie szczędził jej tej przyjemności. Cierpliwie robił swoje, myśląc, że może Ona kiedyś zmieni zdanie, a jeśli nawet nie, to i taki stan rzeczy po prostu zaakceptuje.

10696314_767862273261128_105632285870359345_n– Kochanie, myślałem, że Ty nie lubisz robić dobrze ustami, że to Cię obrzydza i że czułabyś się poniżona….?
– No tak, ale on mi kazał.

On jej kazał. I wszystko jasne. Skoro on jej kazał, to bez zająknięcia uklękła przed nim, bez zająknięcia zrobiła dla niego to, czego dla męża nie zrobiła od 5 lat… On, czyli jej Kochanek, na którego w swej miłości i wyrozumiałości, Mąż wyraził zgodę. Najwyraźniej jej relacja z nim miała zupełnie inny charakter niż z Mężem. I zaczynał już żałować, że się na to zgodził, bo poszło to wszystko o wiele za daleko…

Kiedy Mąż wciąż traktował ją jak Księżniczkę, robił dla niej wszystko i dbał o nią, jak o swój najcenniejszy skarb, ona coraz bardziej go ignorowała i zwracała się w stronę Kochanka..

Nazywała go swoim Panem i była na każde jego zawołanie. Kiedy dzwonił, potrafiła się wyszykować w ciągu pół godziny i z miejsca do niego jechać… jak prostytutka na telefon. Co gorsza, nie miała nawet cienia oporu by poprosić Męża o spełnienie roli szofera. Sam obraz Żony na kolanach przed tym facetem, obraz jego penisa przy jej pięknej twarzy sprawiał, że kręciło mu się w głowie.. Kochał ją nad życie i dlatego zgodził się na Kochanka, ale nie wiedział że pójdzie to w taką stronę, że ona będzie się dla niego tak poniżała..

Kochanek z kolei zaczął coraz bardziej ją wykorzystywać i zmuszać ją do przekraczania kolejnych granic. Z robienia mu loda uczynił warunek seksu z nim.. wkrótce to, czego tak nie znosiła, stało się nieodłącznym elementem ich spotkań. Sprawił, że go o to prosiła. Na kolanach błagała, by wsadził jej do buzi swojego fiuta.

A ostatnio żaliła się nawet, że spotkania do tego się sprowadzały.. Miała jego zadowolić ustami, sama nie dostając nic w zamian.. mimo tego żalenia się, wciąż była na każde jego skinienie, wciąż potrafiła w środku nocy rzucić wszystko by do niego jechać.. Właściwie to właśnie sprawiało, że jeszcze bardziej go pragnęła.. i dla seksu z nim jeszcze bardziej była gotowa zrobić wszystko..

Tak to jego Księżniczka stała się dziwką na telefon dla innego faceta.

Moment, w którym klękła przed nim

Moment, w którym klękła przed nim i spojrzała na niego z dołu, był momentem, w którym uświadomiłem sobie, że nie ma już odwrotu i że nigdy nic już nie będzie takie samo. Spojrzała na niego w taki sposób, jak nigdy nie patrzyła na mnie.. z takim absolutnym, poddańczym uwielbieniem.

zapachWiem, że zawsze traktowałem ją jak Księżniczkę, którą dla mnie była. Wiem, że to pozwoliło mi ją zdobyć..jednocześnie też zawsze miałem świadomość, że pociągają ją faceci będący moją odwrotnością. Typ drania, który będzie traktował ją jak sprzątaczkę, który będzie chciał by była gotowa na każde jego zawołanie, który wykorzysta ją tylko dla własnej przyjemności, a potem, kiedy się znudzi, zostawi ją.

Ponieważ zawsze rozmawialiśmy szczerz, sama mówiła, że pociąga ją kiedy facet jest dla niej ostry. Mimo miłości między nami, a może właśnie dzięki niej, doszliśmy do tego, że nasz związek nie powinien ograniczać realizacji jej potrzeb.

I tak oto teraz właśnie moja żona klęczała przed tym facetem z twarzą przy jego kroczu i parzyła na niego jak w obrazek. Zbliżyła swoją głowę do jego kroku i głęboko wciągnęła powietrze, jakby brakowało jej tlenu.. zaciągnęła się zapachem jego genitaliów, po czym zębami rozpięła rozporek.

Wielki penis wyłonił się ze spodni i usadowił na jej twarzy. Widać było, że emocje rozsadzają ją od środka. Przełknęła ślinę.

zdrada– Jest.. piękny.
Wyszeptała.
– Jest boski.

Jeszcze raz zaciągnęła się jego zapachem, po czym powoli i z namaszczeniem pocałowała go.. jak ludzie religijni całują figurki swoich bożków. Wzięła do ust, jakby rozpoznając smak przed mającą nastąpić ucztą.

Jednak w tym momencie przerwała i odwróciła głowę w moją stronę.
– Dziękuję Kochanie za Twoje wsparcie, ale to zmienia wszystko. Chcę z nim zostać sama. Zaczekaj na zewnątrz.

Mimo, że był jeszcze wrzesień, noc była zimna. Długa i zimna.