Archiwa tagu: psylocybina

Działanie psylocybiny – przegląd badań

Uwaga, będzie o straszliwych narkotykach 😉comment_r25dWU5Oo3DI4ItH64CUaMGJuzduP2qK,w400

Zestawienie tekstów dotyczących procesów zachodzących w mózgu po przyjęciu psylocybiny.

„zawarta w grzybkach halucynogennych psylocybina powoduje wzrost nowych komórek mózgu, a jednocześnie kasuje nieprzyjemne wspomnienia. U myszy, którym podawano niewielkie dawki psylocybiny, odnotowano znaczący przyrost nowych komórek mózgowych.”

http://pej.cz/Grzybki-halucynogenne-swietnie-dzialaja-na-mozg-a7859

mozg_grzybki4

Wizualizacja stabilnego działania mózgu bez stymulantów (po lewej) i zwiększonej aktywności mózgu pod wpływem psylocybiny (po prawej). Grafika: Journal of the Royal Society

„naukowcy zauważyli, że psylocybina doprowadzała do zdezorganizowania i desynchronizacji sieci odpowiedzialnych za myślenie wyższe (jedna z nich odgrywa w mózgu kluczową rolę i ma m.in. związek z poczuciem ja). Z drugiej jednak strony pod wpływem narkotyku bardziej skoordynowana stawała się aktywność różnych obszarów bardziej prymitywnej sieci (w jej skład wchodzą powiązany z emocjami (…)”

to się totalnie nie zgadza z moimi doświadczeniami – psylocybina maksymalnie wzmacnia zdolność do zaawansowanego myślenia i dostrzegania zależności w tym w czym wcześniej widziało się chaos, również do odnajdywania rzeczywistych przyczyn różnych zjawisk, na przykład swych własnych zachowań. Co do poczucia „ja” to się zgadza, ale to w moim rozumieniu nie jest dla część „myślenia wyższego”.

http://kopalniawiedzy.pl/psylocybina-grzyby-stan-psychodeliczny-mozg-siec-aktywnosc-entropia-dr-Robin-Carhart-Harris,20598

„Psylocybina zaburza normalny system komunikacji w mózgu, niejako łącząc ze sobą miejsca w mózgu, które na co dzień nie są połączone.” Pełna zgoda. W artykule użyto też słowa „halucynacje” w odniesieniu do doznań do psylocybinie, co wg mnie i wszystkich „podróżników” których znam jest kompletnym nieporozumieniem.

http://wiedzoholik.pl/obejrzyj-jak-wyglada-twoj-mozg-na-grzybkach-halucynogennych/

„mózg po psylocybinie obok utartych ścieżek tworzy zupełnie nowe, liczne połączenia, które znikają, kiedy mija działanie psychodeliku. Co ciekawe, połączenia po grzybkach halucynogennych łączą te obszary mózgu, które normalnie nie komunikują się ze sobą. To dzięki temu można np. widzieć dźwięki czy słyszeć kolory.” http://www.crazynauka.pl/dziala-mozg-grzybkach-halucynogennych/

„Psylocybina, podobnie jak psylocyny, meskaliny, DMT i LSD działa w komórkach mózgu za pośrednictwem receptorów serotoniny. Oprócz jej wpływu na zdrowych ludzi, bada się też czy przeżycia mistyczne mogą złagodzić schorzenia psychiatryczne i behawioralne. Wygląda na to, że halucynogeny mogą bardzo szybko spowodować zmiany nastroju i zachowania, których osiągnięcie za pomocą psychoterapii zajęłoby wiele lat.

W latach 2004-2008 w Harbor-UCLA Medical Center przeprowadzono badanie, w którym podawano psylocybinę 12 pacjentom zzaawansowaną chorobą nowotworową. Wykazano, że mniejszy niepokój i lepszy nastrój utrzymywały się nawet przez kilka miesięcy po zażyciu substancji. Podobnie jak w badaniach sprzed 40 lat u pacjentów zmniejszył się też lęk przed śmiercią.” http://neuroskoki.pl/lecznicze-halucynogeny/

„Cała piątka uczestników rzuciła palenie już po pierwszej sesji z psylocybiną. Podczas późniejszych wizyt, które były kontynuowane przez prawie rok, u czterech uczestników zostało potwierdzone biologicznie całkowite wyjście z nałogu.” http://wykrzyknik.org/6-niesamowitych-rzeczy-ktore-naukowcy-odkryli-w-psychodelikach/

Psylocybina – sesja trzecia

Wczoraj miałem trzecie doświadczenie z psylocybiną. Zgodnie z regułą podaną przez kolegę – co najmniej raz spróbuj w towarzystwie, raz w samotności i raz z dziewczyną. Dwa poprzednie razy były w towarzystwie, teraz było w samotności.

Sesja była zaplanowana jako podróż do wnętrza by wyeksplorować głębokie części mojej maxresdefaultpsychiki, błędy i blokady dotyczące kluczowych nastawień do życia. Zbyt osobiste by się tu o tym rozpisywać, mimo, że to anonimowy blog. Ale zadziwiło mnie, że intencja wypowiedziana na początku sesji, została tak niezwykle precyzyjnie zrealizowana.

Zajrzałem bardzo głęboko i zostałem poprowadzony przez głębokie rejony mojego ja. Zadany problem nie został doprowadzony do końca, ale trudno było tego oczekiwać. Natomiast jakby został odblokowany kierunek i inspiracja do medytacji na najbliszy okres.

Praktycznie przez cały czas towarzyszyło mi przyjemne poczucie błogości w ciele i umyśle.
Również pierwszy raz nie miałem poważnych problemów z motoryką ciała, mogłem się praktycznie normalnie poruszać.

Piszę dla pamięci, by mieć zapis, kiedy to nastąpiło.

Cztery godziny Prawdy – drugie spotkanie z psylocybiną

Cztery godziny Prawdy. Czystej Prawdy rzuconej prosto między oczy – tak można by podsumować drugą sesję z psylocybiną, którą to miałem pod koniec marca. Jakby ktoś o doskonałym widzeniu rzeczy wziął mnie na bok i powiedział mi wszystkie ważne rzeczy dotyczące mojego życia, wyborów których dokonałem, ścieżek, które wybrałem – tych niewłaściwych, tych, które były błędami… Rzeczy, które gdzieś ignorowałem i odsuwałem.. i pewnie gdyby jakikolwiek żywy człowiek mi je powiedział, to bym je odrzucił.. ale tu była to bezosobowa siła.. lub ja sam byłem narratorem.

prawda

Ciekawym skutkiem ubocznym był utrzymujący się przez około miesiąc mocny spadek libido.. kompletnie nie miałem nawet żadnych myśli seksualnych. Właściwie dopiero kilka dni temu pierwszy raz od tej sesji się umówiłem ze starą koleżanką. A tak, nawet nie składałem żadnych propozycji.. teraz to się powoli zmienia. W piątek wyszliśmy gdzieś wieczorem i było bardzo miło, bardzo dobrze odczuwałem jej kobiecą energię..głos, dotyk, wszystko. Więc powoli powraca ten aspekt życia.

Również ciekawym efektem jest to, że minęły mi ciągoty do perwersji seksualnych.. poza fetyszem stóp (to chyba zawsze będę miał 😉 ) .. typowa gra w master/slave jakoś przestała mnie pociągać.. mdła mi się wydaje.

Najważniejszą jednak rzeczą, jest to, że ta grzybowa sesja wpisała się w pewien większy proces przemiany wewnętrznej i w czasie ostatnich tygodni miałem naprawdę dużą ilość bardzo mocnych i głębokich stanów medytacyjnych, wewnętrznych iluminacji i poznania – i to takiego, które przekłada się (powoli i stopniowo) na zmianę moich działań w wewnętrznym świecie, na zmianę funkcjonowania. Bardzo, bardzo pozytywnie.

Piszę dla pamięci, by kojarzyć chronologię, kiedy to było.

Badania nad psylocybiną

Jedną z rzeczy które lubię u Amerykanów, jest to, że mają naprawdę świetnie rozwiniętą naukę i sferę badania wszystkiego co się da. Oczywiście w pewnych punktach idzie to w złym kierunku i stąd powiedzonka o „amerykańskich naukowcach”, ale to drobna cena za to, że mają najlepsze ośrodki badawcze na świecie praktycznie w każdej dziedzinie. I wciąż przez jeszcze wiele lat to do USA się będzie jeździło na studia  a nie do Chin…

A przechodząc do rzeczy, po doświadczeniach z psylocybiną, które miałem jakiś czas temu, zainteresowało mnie, jakie doświadczenia mieli inni ludzie (szczególnie, że doświadczyłem tez bardzo silnego efektu terapeutycznego, który wciąż się utrzymał – po ponad miesiącu. I znalazłem między innymi taką ciekawą prezentację na temat badań nad psylocybiną – oczywiście prowadzonych przez Amerykanów.

Warto sobie obejrzeć. Czy doświadczenia mistyczne po psylocybinie są, jak mówi ten facet „identyczne” z tymi bez grzybów? Nie wiem i nie chcę jakichś rozstrzygających sądów. Mogę tylko wypowiedzieć się o własnym – dla mnie było całkowicie rzeczywiste i równoważne z doświadczeniami generowanymi np. przez medytację. Czyli uważam, że psylocybina otworzyła pewne okno… i dzięki temu to doświadczenie się pojawiło. Substancja tylko je uwolniła – a nie stworzyła. Tyle ode mnie, co do innych ludzi.. myślę, że to bardzo indywidualny temat i u każdego może być trochę inaczej..

Psylocybina w sobotni wieczór

Za mną pierwsza impreza z grzybkami  halucynogennymi Psilocybe  Cubensis , a minął już tydzień,  więc chciałbym w luźniej formie spisać wrażenia, doznania  i przemyślenia.

– dla wprowadzenia, było nas pięciu, których z oczywistych względów będę tu nazywał ksywkami aktualnymi wyłącznie na czas imprezy: Gospodarz (u niego w chacie się spotkaliśmy), Człowiek w Zielonym (ze względu na ubranie), Człowiek w Czerwonym (ze względu na ubranie), Trzeźwy (pierwsza porcja grzybów na niego nie zadziałała, musiał brać dokładkę), no i ja.

psilocybe cubensis– pierwsze co mnie nawet zaskoczyło, to że odczułem zmieniony stan świadomości już od pierwszych minut, w zasadzie już w trakcie spożywania grzybów. Być może wynika to z mojej bardzo dużej wrażliwości, a może był to efekt placebo. Normalnie grzyby zaczynają działać po pół godziny od spożycia (i wtedy też  faktycznie zaczął się prawdziwy odlot).

– kiedy ten właściwy odlot się zaczął, to było jak bezpośrednie połączenie z rzeczywistością. Kiedy grała muzyka, miałem wrażenie, jakby była jakaś wyższa siła która ją specjalnie dla mnie skomponowała. Jednocześnie nadal istniał taki poziom świadomości na którym wiedziałem, że istnieje zespół, który ją nagrał, wydawnictwo które ją wydało i kolega, który ją ściągnął z rynku torrent 😉 Ale jednocześnie miałem wrażenie, że za tym wszystkim jest siła, która tę muzę specjalnie dla mnie przygotowała, bym mógł właśnie teraz jej posłuchać.

– to uczucie bezpośredniego połączenia z rzeczywistością było dla mnie dominującym doświadczeniem całej grzybowej sesji. Było ono połączone z mocnym uczuciem bezwarunkowego szczęścia.

– generalnie, tak jak również mówią inni którzy mieli doświadczenia z psylocybiną, to czego doświadcza się po grzybach nie nadaje się do opisania. Wszelkie skojarzenia, siatki pojęciowe którymi posługujemy się w języku potocznym nie oddają przestrzeni w którą wprowadza psylocybina – jest to po prostu inny wymiar. Słowa które są w nie-psylocybionowej siatce skojarzeniowej nie oddają doświadczeń psylocybionowych.

– generalnie przez cały czas byłem totalnie świadomy wszystkiego, co działo się w pokoju, wszystkich interakcji, intencji i zachowań pozostałych uczestników grzybowego party.

– to było na tyle silne, że kiedy rozpocząłem rozmowę z Trzeźwym (który był wtedy przed dokładką, czyli faktycznie był trzeźwy), to rzeczy które mówiłem uznał za bardzo wartościowe. Rozmawialiśmy o lęku i dążeniu do transcendencji.

– koledzy uznali wręcz że przemawia przeze mnie jakaś wyższa siła.

– przez pewien czas brałem udział w rozmowach z pozostałymi, a później przestałem i po prostu siedziałem, patrząc się za okno. Przez cały ten czas byłem w stanie doskonałego błogiego szczęścia. Również w drugiej części, jeżeli ktoś do mnie mówił, to odpowiadałem i brałem udział w interakcji. Tylko zniknęła mi chęć, by sam z siebie takie interakcje nawiązywać.

– w niektórych momentach miałem wrażenie, jakbym miał seks z samą rzeczywistością, ten bezpośredni kontakt o którym pisałem wcześniej miał charakter totalny, intymny.. a miejscami właśnie seksualny

– na przykład podczas jedzenia owoców (był ananas i truskawki), miałem chwilami wrażenie podobne jak podczas całowania dziewczyny

– jednym z pobocznym motywów był… czas. W jakiś sposób sam koncept czasu sprawiał mi problem. Trudne było dla mnie to, że czas istnieje i że żeby zrobić różne rzeczy, muszę „zużyć” czas. To mogło być w jakiś sposób związane z zaburzeniami motoryki i problemami z poruszaniem się. Na przykład kiedy na stole leżał talerz z kawałkami ananasa to miałem „ogromny problem”, żeby po niego sięgnąć, bo musiałbym wstać i wykonać aż dwa kroki. Kiedy więc udało mi się wyartykułować wobec „Osoby w Czerwonym” prośbę o podanie tego tależa (choć nie wiem czy to nie on po prostu domyślił się o co mi chodzi), to poczułem się jakby udało mi się ominąć czas.. ominąć prawa fizyki… lub coś w tym rodzaju.

– potem koledzy zrelacjonowali mi, że zdarzało mi się rozpoczynać jakąś wypowiedź… i kończyć ją po pół godziny. Tego kompletnie nie byłem świadomy w trakcie „imprezy”.

– ważne: w czasie przed grzybową imprezą dużo pracowałem i żyłem w sporym stresie i lęku. Jako „efekt po” zauważyłem że bardzo, bardzo znacznie zmniejszył mi się poziom tego lęku. Ten efekt pojawił się od razu po narkotykowej sesji i utrzymuje się do dziś (tydzień po).
To tak z grubsza. Całkiem sporo tego jak na trzygodzinną sesję.